Dzisiaj ciągniemy temat ZUS. W poprzednim wpisie o „tajnym raporcie ZUS” poruszyłem temat rozśmieszającego mnie artykułu, w którym „ekonomiczny geniusz w ciele prawnika” rozprawia się z niewinną panią minister.
Dlaczego niewinną? Już tłumaczę. Dr T.Lasocki, wespół w zespół z drem Pawłem Wojciechowskim (tym razem … nauk technicznych, chociaż po magisterium z ekonomii, byłym ministrem finansów, oraz głównym ekonomistą ZUS ) żeby dowód szedł im lepiej, nieco dopasowali sobie słowa nad którymi mieli się pastwić, zniekształcając je i zmieniając sens. Wg artykułu https://www.gazetaprawna.pl/wiadomosci/kraj/artykuly/9555108,minister-pelczynska-nalecz-zszokowala-stwierdzeniem-ze-zus-jest-piram.html „Tydzień temu w wywiadzie dla „Faktu” minister Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz zszokowała stwierdzeniem, że Zakład Ubezpieczeń Społecznych jest piramidą finansową.”
Tymczasem jej słowa brzmiały: „Dobrostan seniorów jest bardzo ważny, tylko nasz system zusowski jest de facto piramidą finansową. Polega ona na tym, że młode pokolenia pracują na starsze. To nie jest wina żadnej władzy III RP, to jest dziedzictwo komunizmu. Dobrobyt pokoleń starszych zależy od wielkości pokoleń młodszych. Powinniśmy dbać, żeby młodych było więcej, żeby oni dobrze i dużo efektywnie pracowali – i to jest najlepszą możliwą inwestycją w to, żeby ludzie, którzy dzisiaj dostają emerytury, dostawali je przez 10, 20, 30 kolejnych lat .”
Ponieważ dla prawnika słowa „de facto” nie znaczą tyle co „de iure”, a następnie nastąpiło obszerne wyjaśnienie, które autorzy w ferworze polemiki (i ponieważ tak im pasowało) pominęli. Dwóch doktorów kłamie po raz pierwszy.
Następnie następują żałosne żonglerki słowne, jakieś opowieści o krześle i krześle elektrycznym. Ani to śmieszne, ani konkretne. Na drugą falę idą ogólne rozważania o naturze systemu finansowego, gwarancjach państwa dla ZUS. Oczywiście chodzi o to, aby zamydlić temat, skoro obaj panowie czerpali chochlą z kasy ZUS (jeden jako ekonomista, drugi pisząc wiekopomny i tajny raport).
Dlaczego zamydlić? Ponieważ pani minister akurat powiedziała prawdę. Pokolenia młode pracują na starsze. Dobrobyt pokoleń starszych zależy od wielkości pokoleń młodszych. Gdzie tu blaga?
Potem doktorzy (dlaczego zawsze w parach, wyjaśnię bliżej końca) pędzą dalej „Natomiast ZUS realizuje konstytucyjne zadanie państwa poprzez repartycję dochodów według określonej reguły ustalonej przez to państwo.”
A gdzie min. Pełczyńska-Nałęcz powiedziała, że nie ZUS nie realizuje zadań? A już zdanie” Sam fakt, że w sensie kasowym zachodzi ruch środków gromadzonych ze składek emerytalnych na wypłaty świadczeń dla emerytów, nie oznacza żadnej automatycznej redystrybucji między młodymi a starszymi. ” uważam za majstersztyk pseudonaukowego bełkotu. I znowu nikt nie twierdził, że system działa automatycznie, więc zwalczane jest stanowisko nieistniejące. Po prostu pracownicy zakładu przyjmują wpłaty, a z wpłat (plus dopłat z budżetu) wypłacają świadczenia. Zabraknie wpłat i podatków, zabraknie świadczeń. Proste. Po co pleść androny o jakimś automatyzmie? Zwłaszcza, że w klasycznej piramidzie finansowej, także automatyzmu nie ma.
Ale wróćmy do „piramidy finansowej”. Otóż doktor nauk technicznych powinien wiedzieć jak wygląda piramida. Ma szeroką podstawę, a potem coraz węższe warstwy, oraz wąski wierzchołek. Matematycznie – ostrosłup prawidłowy. A nasze pokolenia? Dokładnie tak samo. Najwięcej było boomerów, potem ich dzieci „Ygreków i Xów” a najmniej wnuków „Zetek”. Proste. Finansowa – bo odnosi się do finansów (kasy) oraz także dlatego, że przy takiej strukturze demograficznej w pewnym momencie albo zabraknie kasy na wypłaty dla starszych (z wpłat coraz mniej licznych pokoleń), albo trzeba będzie wycisnąć więcej, z tych, którzy płacą. Mówią, że 3-4 razy więcej niż obecnie. W efekcie „Zetkom”, ostatnim w łańcuszku, nie zostanie nic, albo niewiele..
Co na to doktorzy? A mają dla Was wesołą opowieść „Ponadto ostateczną gwarancją wypłaty świadczeń jest funkcjonująca gospodarka, a żadna prywatna instytucja finansowa o takim gwarancie nie może nawet marzyć.” Panowie, jaka funkcjonująca gospodarka po katastrofie demograficznej? Potem jest jeszcze weselej „W funkcjonującym od 25 lat systemie emerytalnym zasada ekwiwalentności „ile odłożysz, taką będziesz miał emeryturę” jest jeszcze bardziej wyeksponowana. Z poziomu indywidualnego przenosi się na poziom funduszowy, co stopniowo podnosi jego wydolność. ” Bez żartów. Emeryturę będziemy mieli taką, jak postanowią rządzący i pozwoli kasa ZUS. Tyle. Pisałem o tym wielokrotnie.
Na koniec obiecana definicja z artykułu -” piramida finansowa jest pojęciem dobrze zdefiniowanym. I tak w punkcie 15 załącznika nr 1 do dyrektywy 2005/29/W stwierdzono, że są to schematy, w których wynagrodzenie konsumenta jest uzależnione przede wszystkim od wprowadzenia innych konsumentów do systemu, a nie od sprzedaży lub konsumpcji produktów. Wobec tego taka instytucja potrzebuje kolejnych uczestników, by trwać. Aż do upadłości.” Pomińmy konsumenta, zastępując go ubezpieczonym (w ramach tego „de facto” jak chciała pani minister”). Ale nasi doktorzy pokpili sprawę, ponieważ nie pkt 15 a 14, nie piramida finansowa tylko po prostu piramida. Przepis brzmi: ” zakładanie, prowadzenie lub propagowanie systemów promocyjnych typu „piramida”, w ramach których konsument wykonuje świadczenie w zamian za możliwość otrzymania wynagrodzenia, które jest uzależnione przede wszystkim od wprowadzenia innych konsumentów do systemu, a nie od sprzedaży lub konsumpcji produktów”
Czy nasza emerytura będzie uzależniona przede wszystkim (więc nie wyłącznie) od wprowadzenia do systemu naszych dzieci? Tak. Czy ZUS coś sprzedaje lub ktoś konsumuje jego produkty? Nie, tam nie ma żadnego produktu. Czy instytucja potrzebuje kolejnych pokoleń by trwać? Chyba nie macie wątpliwości, że tak. Nie będzie płacących, nie będzie emerytur.
Niby jasne, ale jak to tłumaczy doktor prawa? Piramida finansowa jest nielegalna, a ZUS legalny. Zapytam? A gdzie w definicji z dyrektywy było coś o nielegalu? Przeoczyłem, czy panowie znowu ściemniają? „Nie ma mowy o żadnej ekwiwalentności ani zależności od działalności inwestycyjnej, ponieważ działalność piramidy polega na obiecywaniu zysków uczestnikom przede wszystkim za zwerbowanie do udziału w tej strukturze nowych osób.” To ZUS prowadzi wielką działalność inwestycyjną? Czy nie obiecuje zysków? Jest ekwiwalenty? I ponownie, a gdzie w definicji z dyrektywy te wszystkie elementy? Znowu mi umknęło? Itd. itp.
Zostawiam sobie jeszcze co smaczniejsze kąski „Nie chodzi o to, że młode pokolenia pracują na starsze. Po co doszukiwać się zależności zysków jednych kosztem drugich, skoro nowy system został oparty na zasadzie indywidualnego konta?” A co zyskam z indywidualnego konta, skoro nie zawiera ono realnych środków, tylko obietnicę ich pozyskania od następnych pokoleń w przyszłości? A już wiadomo, że tych pokoleń nie będzie w wystarczającej liczbie.
I samą śmietankę „Zreformowany w 1999 r. system w części powszechnej do dziś stanowi wzór do naśladowania. Owszem, wymaga korekt, choćby w zakresie instytucji minimalnej emerytury lub tzw. emerytur groszowych. Jednak czy można cokolwiek budować, niszcząc fundamenty poprzez doszukiwanie się oszukańczego schematu piramidy finansowej tam, gdzie go nie ma?” To już faktycznie wysokie tony. Wzór do naśladowania przez kogo? Wymaga korekt, znaczy socjalizm tak, wypaczenia nie? I forte z oburęcznych akordów (niech mi wybaczą muzykolodzy) – budowanie przez niszczenie. Tu już zamiast pary doktorów (wyjaśniam, dlaczego para – Dwóch zawsze ich jest. Nie mniej, nie więcej. Mistrz i uczeń. ) mamy tow. Wiesława, tow. Wojciecha zachęcających do ciężkiej pracy i pogonienia wichrzycieli Dlaczego? Bo, jak mówią młodzi, hajs musi się zgadzać. Obaj panowie radośnie sobie żyją, podjadając z ZUS-owskiego kotła, zatem muszą chwalić system. Nazwijmy ich więc po imieniu, starorzymskim określeniem – klientami tego systemu oraz pozdrówmy jak von Horn Bucholza, robiąc sobie grubą nieprzyzwoitość z ich tytułów, systemów itd. Umiejąc liczyć, liczmy na siebie.
.