Jakie znaczenie mają okoliczności zakupu. O cenach raz jeszcze, ale z zaskakującym morałem.

Jedną z rzeczy, na których staram się radykalnie nie oszczędzać jest kawa. Niestety, inflacja ma wpływ i na jej cenę. Jaki? W 2015 r., kiedy kupiliśmy do pracy pierwszy ekspres kolbowy, mała palarnia w pobliżu naszego miejsca pracy, oferowała 250g opakowanie za 17 zł, przy promocyjnej cenie złotej Lavazzy (szczyt wyrafinowania dla nie-smakoszy kawy) – 13.99 zł (identyczna gramatura, ale kawa mielona, więc zawsze gorszej jakości). Teraz palarnia sprzedaje identyczną mieszkankę, w identycznym opakowaniu za 29 zł. Są to ceny mocno detaliczne. Da się je jeszcze obniżyć i… podwyższyć.

Najpierw o podwyżce. Ta palarnia mocno poszła w gastro, dostarcza gros produkcji do kawiarni/restauracji i cieszy się tam sporym powodzeniem. Część kawiarni odsprzedaje kupione paczki, na zasadzie – komuś smakowała kawa, to chce mieć taką w domu. Widziałem opakowanie 250g za 35 zł.

Teraz obniżki. Są też opakowania o wadze 1 kg i kosztują 99 zł (co daje 24,75 zł/250g). Sporo mniej. Ja wybieram właśnie taką opcję. Gdybym prowadził knajpę i kupował ilości hurtowe (kilkadziesiąt kg miesięcznie), mam szansę urwać jeszcze 10% (22-23zł/250 g), ale tego akurat nie zrobię.

Mogę zejść z jakości (ale nie drastycznie) i wybrać masówkę. Taka Woseba ziarnista w Lidlu daje się wyrwać za 49 zł/ kg czyli 12,25 zł/250 g (w promocji widziałem kilka miesięcy wstecz i za 40 zł). To całkiem dobra i pijalna kawa.

Da się pójść o krok dalej. Zrobiono tak w moim miejscu pracy. Wybierano najtańsze kawy, no-name, kupowane w internecie w cenie 36 zł/kg (9 zł/250g) i wychodziły…niesmaczne oraz szkodzące na żołądek (kwaśne). No, ale 9 zł/paczka to nie 24.75 zł.

Czy da się zejść taniej, a kupić coś lepszego? Dobre pytanie. I znam na nie odpowiedź. Mam kumpla, który z racji swojego zawodu (handlowiec) dostaje od kontrahentów ogromne ilości kawy (kilkanaście kg miesięcznie). Ani on, ani jego przedstawicielstwo, nawet licząc z klientami nie są w stanie zużyć takich ilości. Co więc robić? Część biorą do domu, ale to za mało (2-4 osoby w biurze). I znaleźliśmy rozwiązanie. Ja od czasu do czasu rozwiązuje mu problemy ze swojej dziedziny, a on obdarowuje mnie kawą. Tym sposobem, w barterze dostaję niezłą kawę (cena rynkowa 60-70 zł/kg), a on dzwoni z kłopotami bez skrępowania. Ponownie wychodzi na to, że gospodarka naturalna, bezpieniężna i handel wymienny dają lepsze efekty niż zarabianie, po to żeby kupować. Do przemyślenia.

Tak mogę uzyskać o wiele więcej, no praktyczną samowystarczalność, a kolega nie ma problemu i z kawą.

28 komentarzy do “Jakie znaczenie mają okoliczności zakupu. O cenach raz jeszcze, ale z zaskakującym morałem.”

  1. Barter jest bardzo dobry.Ale sytuacja specyficzna-towar niesprzedawalny w zwyklym obrocie (kawa), wiec lepiej im upchnac za cokolwiek (oczywiscie nie deprecjonuje Twojej pracy, chodzi,ze na nic innego nie sa w stanie wymienic), niz wyrzucic.

    1. Sprzedawalny. Na allegro czy innym olx-ie. To normalne paczki kupione w sklepie, nic z logo firmy.

      1. Rozumiem,wiec pewnie wolą Twoje uslugi jako dla nich cenniejsze niz gotowka, no i mniej klopotliwe niz wystawianie, targowanie sie, wysylanie paczek, Sam bym tak samo zrobil.

    1. Uzupelnie artykul:
      1.Faktycznym wynalazca lampy naftowej byl szef Lukasiewicza aptekarz Jan Zeh, ale Lukasiewicz przypisal sobie ten wynalazek,
      2.O wiele wieksze zloza i wydobycie bylo w Boryslawiu, obecnie Ukraina,
      3.Takie narzedzia i urzadzenia jak w muzeum pracowaly w kopalni mojej babci, mam szczegolowy protokol przejecia na Skarb Panstwa.Jak dotad nie bylem w stanie nic za to uzyskac, rzad udaje,ze problemu nie ma.Zreszta nikt inny tez nic nie uzyskal.

      1. …i jeszcze: pierwsza kopalnia ropy zostala zalozona przez ksiecia Stanislawa Jablonowskiego, nie zostal wymieniony w artykule a powinien.

    2. Czy TExas? Nie wiem jakie w Bóbrce były wielkości złóż. Część chyba wydobywają do dzisiaj, ale nawet na nasze potrzeby nie starcza. Złoża amerykańskie są chyba znacznie większe. Komuniści zmarnowali i wysyłali do ZSRR. Część ziemi (Borysław) oddali bez gadania.

      1. Dziennikarz troche przesadzil z tym teksasem, jesli juz to raczej Boryslaw a nie Bóbrka.Masz racje, tam owszem byly spore zloza, ale nie tak znowu ogromne.W Boryslawiu naprawde mozna bylo zarobic fortune,ale tez ja stracic. Jeden inzynier od wiercen Polak zalozyl spolke,mial namierzone zloze,tylko dokladnie nie wiedzial na jakiej glebokosci. Pozbierali kase, kupili sprzet,zatrudnili ludzi. wiercą. Zrobili z 500m i nic,Wspolnicy doslali troche kasy, kolejne z 200m-nic.Inzynier sam sie zadluzyl po uszy, zrobil nastepne 100m – zero ropy. Nie mial juz skad pozyczyc, sprzedal kopalnie innej firmie, sam bankrut. Ta inna firma wywiercila jeszcze 20m- trafili duze zloze.
        Jak wszedzie, w poszukiwaniach ropy tez potrzebne jest troche szczescia.

        1. To mi przypomina biografię Cecila Rhodesa i diamenty w południowej Afryce. Ktoś miał szczęście kupując działkę, ktoś inny trafił na kamienie, a obaj pracowali tak samo. Ktoś za wcześnie zrezygnował. Życie.

      2. …Niedawno-20 lat?-odkryto spore zloza w okolicy Zielonej Gory. W Polsce nie ma duzo ropy, gazu troche wiecej, ale nie wszystkie zloza sa oplacalne.Np. jesli na zbyt duzej glebokosci -moze sie nie oplacac.

          1. Nie wiem dlaczego. Chevron robil u nas probne odwierty.Moze kalkulacja nie wyszla?

          2. Robił na Lubelszczyźnie. Może zrezygnowali po aferze z australijską kopalnią, którą przyblokowali politycy? Albo faktycznie nieopłacalne. Wydobycie gazu z łupków wcale nie jest proste.

    1. Poradzę sobie. To nie jest klasyczny barter w rozumieniu przepisów. Tzn. ja dzisiaj radzę, a jutro dostaję kawę. On zawsze może zadzwonić, a kawę daje przy okazji spotkania.

      1. Znajomy, który jest radcą prawnym, od wielu lat unika przelewów bankowych. Wyraźnie preferuje gotówkę, szczególnie wtedy, kiedy finansowo wspomaga swoje dzieci. Słowo „pożyczka” na zawsze wykreślił z tytułów przelewów bankowych, bo taki tytuł przelewu, jego zdaniem, automatycznie prosi się o kontrolę skarbową. Najwyraźniej popełniłeś niezręczność na blogu, który z założenia miał być bez zarzutu. Oczywiste jest, że pisowskie państwo nie jest, aż tak opresyjne, jakby to wynikało z mainstreamowych informacji i możesz spać spokojnie, jednak w Internecie nic nie ginie, a ty właśnie obniżyłeś wartość bloga w zawodowym portfolio.

        1. Bez zarzutu. Bez przesady. Jestem ciekawy jak urzędnik skarbowy wszczyna postępowanie o 2 kg kawy podarowane bliskim znajomym i o udzieloną radę. Teoretycznie może dać 500 zł mandatu, ale najpierw musiałby udowodnić, że moja rada miała związek z działalnością gospodarczą. W praktyce każdy sąd wyśmieje i jeszcze pojawimy się wszyscy się w TV, jak panie urzędniczki skarbowe od wymiany żarówki bez paragonu i ten mechanik z Bartoszyc. Zresztą ja mam trochę naturę Stonogi.
          Wartość mojego bloga w zawodowym portfolio jest niewielka i w najbliższej przyszłości nie zamierzam go monetyzować ani poprzez wprowadzenie reklam (widziałem parę takich blogów – nie wiem jakie z tego pieniądze, ale czyta się strasznie), ani przez sprzedaż. Nie jestem MrMoneyMoustache.

    1. Pokorą jak zawsze w formie. Przy okazji wyświetliło mi reklamę „Grill Morawieckiego” o inflacji na produkty spożywcze

Skomentuj Jan Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *